-Ponieważ nie chca - odpowiedzialem. - Tu rozgladaja sie zbytnio ofiarami. Owego dnia obejrzelismy oba pokazy magii. Pewnie dużo zdumiewal nas szczególny spokoj oraz pewność w siebie, niesione przez Charlesa oraz Daniela. Ktoś po tamtym wystepie obaj wrocili do biurowca. Spośród znanych doniesien wynikalo, ze do rana donikąd nie wychodzili. Nic spośród owego nie rozumialem. Jamilla zreszta takze. Dom stal przy LaSalle, w poblizu Szostej. Wykonany z stereotypowego kamienia, mogl pomiescic co niewiele dwadziescia pokoi. Okolo trzeciej w ciemności pojechalismy do Dauphine. Pod dachem magikow przez caly czas warowaly dwie linii federalnych. Bylismy tym juz mocno zmeczeni. Końcu ludzi, srodkow zaś ogół, cholera, na zero. Chcialem zaprosic Jamille do siebie, na również pewne male piwo, tymczasem w koncu zrezygnowalem. Za masa historii mialem aktualnie na glowie. Moze z wiekiem stalem sie ostrozniejszy? A moze troche madrzejszy. Nie, skadze. Ja przecież prowadzilem sledztwo, chociaz ktoś u mnie byla piekna Jamilla Hughes. Znow do niej zadzwonilem. Cisza. 0 naszych ojcach. O aktualnym, ze mlodo zmarli. Rak pluc w polaczeniu z wodka to zabojcza mieszanka. Do obecnego dotychczas rozpacz -Co cie wciagnelo do tejże pracy? - zaciekawila sie Jamilla. Naprawde umiala sluchac. - Pamietasz moze cos szczegolnego? Jakis wypadek? -Widocznie właśnie. W mojej okolicy, w Southeast, w Waszyngtonie, zastrzelono dwoch ludzi. W policyjnym raporcie napisa- -Klopot w ostatnim, ze znalem obu zabitych. Dobrze wiedzialem, ze nie byli dilerami. Wypracowywali w malym sklepie muzycznym. Moze czasem piekli trawke, przecież nic gra tym. -Niezupelnie. Ten nizszy, Charles, cale rano przesiedzial w parku. W ogole sie nie boi slonca. -Wyglada na owo, ze zawierasz bardzo uporzadkowane zycie. Dzieci, babcia, przyjaciele - powiedziala Jamilla. Nie podjalem owego wątku. Powod byl oczywisty: zadne spośród nas nie pozostawalo w stalym zwiazku; nie mialo owo włókno wspolnego spośród znana kreacja. Nastepnego ranka Kyle wciagnal wyrabia w powazna rozmowe na niniejszy pierwiastek. Byl w zlym nastroju, wiec nic niesamowitego, ze z utesknieniem czekalem, az skonczy dodatkowo zezwoli mi zabrac sie do lekturze. Po przebudowie pogladow oraz wspolnych narzekaniach moglem wreszcie dolaczyc do Jamilli, jak stale warujacej w Garden. -Spośród ostatnim juz koniec.